strefa słońca
Przepiękne krajobrazy Republiki Południowej Afryki zauroczą każdego. I tak znaleźliśmy się na samym południu kraju w miejscu, gdzie Ocean Atlantycki styka się z Indyjskim. Na Przylądku Dobrej Nadziei odnajdziemy przepiękną scenerię ze szczytami wbijającymi się w chmury. Wspaniałym obszarem do wędrówek są okolice Góry Stołowej, wokół której utworzono park narodowy, ale o tym magicznym miejscu opowiem osobno. Tereny przylądka były zamieszkiwane przez myśliwych zanim przybyli tu pierwsi Europejczycy. Jako pierwszy do brzegów zawitał Portugalczyk Bartolomeu Dias w 1488 r.. Kolejnym podróżnikiem, który dotarł do wspaniałego wybrzeża Przylądka Dobrej Nadziei był Vasco da Gama. W 1497 r. wraz z załogą przybił do Zatoki Świętej Heleny. Stąd ruszył w głąb lądu, aż zatrzymał się w obecnym Natalu. Trwały rozwój osadnictwa europejskiego nastąpił w drugiej połowie XVII w.. Dias odkrytą ziemię nazwał Przylądkiem Sztormów. O zmianie nazwy na Przylądek Dobrej Nadziei zadecydowała portugalski król Jan II, który obawiał się, że poprzednia nazwa będzie odstraszała statki. Na czubku przylądka w Cape Point w 1850 r. wybudowano latarnię morską. Mieściła się na wzgórzu o wysokości 238 m.n.p.m., co niestety było katastrofalne w skutkach. Latarnię często zasłaniały chmury, więc nie mogła właściwie pełnić swojej funkcji i ostrzegać zbliżające się do portu statki. W efekcie portugalski okręt „Lusitania” rozbił się o skały i zatonął. Aby zapewnić statkom większe bezpieczeństwo latarnię przeniesiono na niższe wzgórze na Dias Beach, którego wysokość wynosi 87 m.n.p.m.. Tajemnicze zniknięcia na morzu zdarzały się wiele razy na przestrzeni wieków, a może to tylko wymysły ludzkiej wyobraźni. Niemniej jednak spowija je szczególna aura, a ludzie z przekonaniem przekazują sobie zasłyszane opowieści. Z rejonem przylądka wiąże się przypadek XVII-wiecznego statku holenderskiego kapitana Hendricka van der Deckena. Kiedy opływał przylądek napotkał na silny wiatr i w niewyjaśnionych okolicznościach zaginął. Żeglarze utrzymują, że wielokrotnie widzieli okręt nazywany odtąd „Latającym Holendrem”. Przylądek Dobrej Nadziei był niejednokrotnie opisywany jako najpiękniejszy przylądek świata. I dla wielu z pewnością nim jest. Wszędzie, gdzie sięgnąć wzrokiem, zobaczymy górzyste, pełne soczystej zieleni tereny. Jeśli trafimy na okres lęgowy kormoranów to na cyplu zobaczymy ich całe stada. Z przybrzeżnych wód wystaje tzw. Rycząca Skała, którą obmywają pieniące się fale.